środa, 17 września 2014

Znowu jest przy mnie.

Wyszłam na dwór choć padał deszcz. Nie mogłam usiedzieć w miejscu odkąd nie ma Prim i mamy . Brak mi ich i wiem ,że obydwie tu  nie wrócę . Sama nie wiem dlaczego idę w stronę piekarni Mellarków . Wchodzę  po schodach i otwieram drzwi . Od razu poczułam zapach chleba. Peeta uśmiechnął się do mnie tym swoim ciepłym uśmiechem ,odwzajemniłam uśmiech i podbiegłam do niego się przytulić i nagle on zniknął .
- Peeta !!?? – Wołałam zawodziłam i go nigdzie nie było i nagle usłyszałam huk armaty i przed sobą zmiechy które mnie już goniły i chciały zabić .
- Peeta ! – Wrzasnęłam i rozglądam się po pokoju . zły sen zły sen mówię sobie i się uspokajam ale nagle słyszę wystrzał armaty. Wystraszona  wybiegłam na podwórko i lecę w stronę  pozostałości z piekarni z wrzaskiem . Biegnę równo ze spadającym deszczem . I nagle się poślizgnęłam i upadłam ,,szlak ‘’ .
- Peeta !! Peeta !! – Wrzask wyrywa mi się za nim zdążę go powstrzymać . Po chwili słyszę kroki i ktoś mnie podnosi i mna potrząsa i widzę blondyna w zmoczonej bluzce i jeszcze jednego trochę pjanego bo słyszę po głosie .Chyba Peeta mnie puszcza bo nie czuje już jego rąk .
- Peeta ?? – chłopak na mnie patrzy ze zdziwieniem i chcę go przytulić i nagle spadam w dół . cały świat wiruje mi przed oczami a on mnie łapie i bierze mnie na ręcę . dalej nic nie pamiętam.
Budzę się deszcz dalej pada ale nie aż tak , podnoszę się z miękkiej kanapy ,która na pewno nie należy do mnie ani ten dom. Mój dom jest pusty , smutny , szary  odkąd nie ma w nim mamy i mojej siostry i dużo brudniejszy bo nie mam ochoty w nim sprzątać . Jestem po prostu bezwartościowa. Ten dom jest schludny i czysty oraz pachnie tu cudownie – chlebem , mąką i jeszcze czymś ale nie mogę odróżnić zapachu ,choć jest mi dobrze znany . Schodzę z kanapy i wędruję do kuchni . Widzę tam garnki z jakąś zawartością i dwóch mężczyzn rozmawiających przy stole tak cicho ,że nawet myszy by nie usłyszały . Jeden z nich mnie zauważa szepcze cos i zwraca głowę na mnie i się uśmiecha do mnie półgębkiem. Heymmitch.
- Witaj skarbie . Nareszcie obudziła się nasza księżniczka. – Heymmitch bierze kieliszek i pije z niego tak raptownie ,że o mały włos by się zakrztusił . Drugim chłopakiem  jak zauważam jest nim Peeta . A już myślałam ,że mi się to śniło a jednak jest tu naprawdę , wybiegł do mnie i zaniósł mnie do siebie do domu . Jestem szczęśliwa i trochę zmieszana . Nie wiem jak mam się zachować i udaje mi się tylko wykrztusić :
- Hey .
- Hey – Odpowiada i spogląda się na mnie tak jak w tamtą noc ,kiedy Peeta nie był sobą i uważał ,że jestem ani ładna ani miła i wtedy za to go znienawidziłam . Wodzę za jego oczami kiedy we mnie się wpatruje by choć na chwilę zobaczyć jego niebieskie oczy i nagle się obruszam kiedy spogląda na mnie i marszczy czoło a Heymmitch zaczął się głośno śmiać . Dopiero teraz to zauważyłam ,że to ja mierzę Peete wzrokiem z taką nienawiścią ,że automatycznie się jeże .
- O co Wam chodzi  ?? – Burczę i Peeta automatycznie się śmieje wraz z naszym byłym mentorem .
- O nic . Tylko ,że patrzysz na nas tak jakbyś chciała nas dobić ,skarbie –  Mówi Peeta powstrzymując  śmiech i odstępuje mi krzesła bym usiadła , ale nie zamierzam zostać tu jeszcze trochę i wychodzę wściekła na nich obaj . Znów to ja wychodzę na tę złą i wiem ,że to prawda choć dopiero teraz to sobie uświadomiłam . Nigdy nie będę warta Peety , nawet za sto lat. Trzaskam głównymi drzwiami i siadam na schodach , obejmując głowę. Jestem bezwartościowa , jestem bezwartościowa , jestem bezwarto… Ktoś przerywa mi powtarzanie tych prawdziwych słów. Tą osobą jest Peeta.
- Zamarzniesz tu na śmierć Katnnis . – Mówi i przykrywa mnie kocę .Nie opieram się ale na niego nie patrzę . Boję się ,że znów zmierzę go tym swoim obojętnym wzrokiem i go skrzywdzę.
- Katnnis ja nie chciałem , myślałem ,że Ciebie rozbawię . Przepraszam . – Mówi i siada koło mnie .
- Za co ? – Burczę – To ja jestem zmiechem a nie ty ! To ja nie mam uczuć a nie ty ! Miałeś rację w tamta noc w trzynastce . Jestem bezwartościowa ! . – Krzyczę na niego choć nie wiem dlaczego . Co się ze mną dzieje ? Przecież rano kiedy wybiegłam z płaczem z domu i krzyczałam jego imię on do mnie przyleciał , wziął do swojego domu . Próbuję się uspokoić ale nie mogę , chcę wstać z tych schodów ale nagle jego dłoń ciepła i silna trzyma mnie tak mocno ,że na pewno nie dam rady się jej wyślizgnąć ,więc siadam i patrzę się na jego oczy tak błagalnie aby tylko mnie puścił .
- Nie Katnnis . To co wtedy usłyszałaś było kłamstwem . Nigdy tak o tobie nie myślałem ,nawet wtedy . Nie wierz temu co w tamtym czasie Ci powiedziałem . Nie wiedziałem co mówię . – Mówiąc to puszcza moją dłoń i mnie przytula ,pewniej niż w sklepie Tigris gdy ja i Gale mieliśmy za minutę dołączyć do ludzi którzy kierowali się do posiadłości i Snowa i sądziłam ,iż utraciłam te ręcę na zawsze. Dziś wiem ,że się pomyliłam i z tego bardzo się cieszę . Wstajemy i kierujemy się znowu do kuchni gdzie dostaje przepyszny rosół od Peety i jem go z równie wielkim apetytem . Mówię im o swoim pomyśle o książce o tym co zdarzyło się w ciągu ostatnich lat i miesięcy . Peeta zdaje się zachwycony pomysłem a Heymmitch ledwo co wstaje z krzesła , ponieważ już jest tak pjany ,że bulkocze tylko tyle nie ma czasy na bzdury i wychodzi . Szczerze nie obchodzi mnie to co sądzi o tym Heymmitch. Dalej mam do niego żal za to ,że nie dotrzymał obietnicy mi złożonej przed Ćwierćwieczem Poskromienia. Z Peetą zostaję do wieczora . Rozmawiamy w salonie , czasem się śmiejemy , opowiadam mu czemu wybiegłam z domu , o koszmarze i znów przytula mnie do siebie i mówi ,że zawsze mogę się do niego przytulić . .Od dziś mogę Peete nazwać spokojnie przyjacielem po tym wszystkim co przeszliśmy .  Noc szybko mija , miałam jakiś koszmar ale go nie pamiętam . Szybko wstaję z łóżka ściągam wczorajsze rzeczy , ponieważ późno wróciłam od chłopca z chlebem ,że nie chciałam obudzić duchów i od razu poszłam spać . Biorę szybki , zimny prysznic by się obudzić i nucę przy tym piosenkę . Opatulam się ręcznikiem i idę do pokoju by się ubrać . Widzę tam Śliską Sue ,która składa pościel na łóżku i moje rzeczy.
- Peeta był , na stole masz świeży chleb powiedział ,że wpadnie potem , a przyszła przesyłka z Kapitolu . – Oznajmia i czuję okucie bólu ,że to nie j otworzyłam mu drzwi i nie podziękowałam mu za wczoraj , ale za to zobaczę się z nim później . Zainteresowała mnie najbardziej paczka z Kapitolu .
- Co to za paczka ? – Pytam się gdy szukam w szafie jakiegoś czystego ubrania. Sue patrzy się na mnie przez chwilę i kręci głową i wzdycha zupełnie tak jak Finnick podczas Igrzysk.

- Chyba kartki , o których wspominałaś doktorowi . Hmmm.. chyba podziękuję Peecie za to ,że dzięki niemu odżyłaś . – Mówi i kieruje się na dół . Ubrałam się i zmierzam po schodach na śniadanie . Tak to prawda odżyłam dzięki niemu .
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieje ,że się wam podobało . Komentarze miło widziane :) . Następna notka już wkrótce !!
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ
                                                                                           

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz