Wyszłam na dwór choć padał deszcz. Nie mogłam usiedzieć w
miejscu odkąd nie ma Prim i mamy . Brak mi ich i wiem ,że obydwie tu nie wrócę . Sama nie wiem dlaczego idę w stronę
piekarni Mellarków . Wchodzę po schodach
i otwieram drzwi . Od razu poczułam zapach chleba. Peeta uśmiechnął się do mnie
tym swoim ciepłym uśmiechem ,odwzajemniłam uśmiech i podbiegłam do niego się
przytulić i nagle on zniknął .
- Peeta !!?? – Wołałam zawodziłam i go nigdzie nie było i
nagle usłyszałam huk armaty i przed sobą zmiechy które mnie już goniły i
chciały zabić .
- Peeta ! – Wrzasnęłam i rozglądam się po pokoju . zły sen
zły sen mówię sobie i się uspokajam ale nagle słyszę wystrzał armaty.
Wystraszona wybiegłam na podwórko i lecę
w stronę pozostałości z piekarni z
wrzaskiem . Biegnę równo ze spadającym deszczem . I nagle się poślizgnęłam i
upadłam ,,szlak ‘’ .
- Peeta !! Peeta !! – Wrzask wyrywa mi się za nim zdążę go
powstrzymać . Po chwili słyszę kroki i ktoś mnie podnosi i mna potrząsa i widzę
blondyna w zmoczonej bluzce i jeszcze jednego trochę pjanego bo słyszę po
głosie .Chyba Peeta mnie puszcza bo nie czuje już jego rąk .
- Peeta ?? – chłopak na mnie patrzy ze zdziwieniem i chcę go
przytulić i nagle spadam w dół . cały świat wiruje mi przed oczami a on mnie
łapie i bierze mnie na ręcę . dalej nic nie pamiętam.
Budzę się deszcz dalej pada ale nie aż tak , podnoszę się z
miękkiej kanapy ,która na pewno nie należy do mnie ani ten dom. Mój dom jest
pusty , smutny , szary odkąd nie ma w
nim mamy i mojej siostry i dużo brudniejszy bo nie mam ochoty w nim sprzątać .
Jestem po prostu bezwartościowa. Ten dom jest schludny i czysty oraz pachnie tu
cudownie – chlebem , mąką i jeszcze czymś ale nie mogę odróżnić zapachu ,choć
jest mi dobrze znany . Schodzę z kanapy i wędruję do kuchni . Widzę tam garnki
z jakąś zawartością i dwóch mężczyzn rozmawiających przy stole tak cicho ,że
nawet myszy by nie usłyszały . Jeden z nich mnie zauważa szepcze cos i zwraca
głowę na mnie i się uśmiecha do mnie półgębkiem. Heymmitch.
- Witaj skarbie . Nareszcie obudziła się nasza księżniczka.
– Heymmitch bierze kieliszek i pije z niego tak raptownie ,że o mały włos by
się zakrztusił . Drugim chłopakiem jak
zauważam jest nim Peeta . A już myślałam ,że mi się to śniło a jednak jest tu
naprawdę , wybiegł do mnie i zaniósł mnie do siebie do domu . Jestem szczęśliwa
i trochę zmieszana . Nie wiem jak mam się zachować i udaje mi się tylko
wykrztusić :
- Hey .
- Hey – Odpowiada i spogląda się na mnie tak jak w tamtą noc
,kiedy Peeta nie był sobą i uważał ,że jestem ani ładna ani miła i wtedy za to
go znienawidziłam . Wodzę za jego oczami kiedy we mnie się wpatruje by choć na
chwilę zobaczyć jego niebieskie oczy i nagle się obruszam kiedy spogląda na
mnie i marszczy czoło a Heymmitch zaczął się głośno śmiać . Dopiero teraz to
zauważyłam ,że to ja mierzę Peete wzrokiem z taką nienawiścią ,że automatycznie
się jeże .
- O co Wam chodzi ??
– Burczę i Peeta automatycznie się śmieje wraz z naszym byłym mentorem .
- O nic . Tylko ,że patrzysz na nas tak jakbyś chciała nas
dobić ,skarbie – Mówi Peeta
powstrzymując śmiech i odstępuje mi
krzesła bym usiadła , ale nie zamierzam zostać tu jeszcze trochę i wychodzę
wściekła na nich obaj . Znów to ja wychodzę na tę złą i wiem ,że to prawda choć
dopiero teraz to sobie uświadomiłam . Nigdy nie będę warta Peety , nawet za sto
lat. Trzaskam głównymi drzwiami i siadam na schodach , obejmując głowę. Jestem
bezwartościowa , jestem bezwartościowa , jestem bezwarto… Ktoś przerywa mi
powtarzanie tych prawdziwych słów. Tą osobą jest Peeta.
- Zamarzniesz tu na śmierć Katnnis . – Mówi i przykrywa mnie
kocę .Nie opieram się ale na niego nie patrzę . Boję się ,że znów zmierzę go
tym swoim obojętnym wzrokiem i go skrzywdzę.
- Katnnis ja nie chciałem , myślałem ,że Ciebie rozbawię .
Przepraszam . – Mówi i siada koło mnie .
- Za co ? – Burczę – To ja jestem zmiechem a nie ty ! To ja
nie mam uczuć a nie ty ! Miałeś rację w tamta noc w trzynastce . Jestem
bezwartościowa ! . – Krzyczę na niego choć nie wiem dlaczego . Co się ze mną
dzieje ? Przecież rano kiedy wybiegłam z płaczem z domu i krzyczałam jego imię
on do mnie przyleciał , wziął do swojego domu . Próbuję się uspokoić ale nie
mogę , chcę wstać z tych schodów ale nagle jego dłoń ciepła i silna trzyma mnie
tak mocno ,że na pewno nie dam rady się jej wyślizgnąć ,więc siadam i patrzę
się na jego oczy tak błagalnie aby tylko mnie puścił .
- Nie Katnnis . To co wtedy usłyszałaś było kłamstwem .
Nigdy tak o tobie nie myślałem ,nawet wtedy . Nie wierz temu co w tamtym czasie
Ci powiedziałem . Nie wiedziałem co mówię . – Mówiąc to puszcza moją dłoń i
mnie przytula ,pewniej niż w sklepie Tigris gdy ja i Gale mieliśmy za minutę
dołączyć do ludzi którzy kierowali się do posiadłości i Snowa i sądziłam ,iż
utraciłam te ręcę na zawsze. Dziś wiem ,że się pomyliłam i z tego bardzo się
cieszę . Wstajemy i kierujemy się znowu do kuchni gdzie dostaje przepyszny
rosół od Peety i jem go z równie wielkim apetytem . Mówię im o swoim pomyśle o
książce o tym co zdarzyło się w ciągu ostatnich lat i miesięcy . Peeta zdaje
się zachwycony pomysłem a Heymmitch ledwo co wstaje z krzesła , ponieważ już
jest tak pjany ,że bulkocze tylko tyle nie ma czasy na bzdury i wychodzi .
Szczerze nie obchodzi mnie to co sądzi o tym Heymmitch. Dalej mam do niego żal
za to ,że nie dotrzymał obietnicy mi złożonej przed Ćwierćwieczem Poskromienia.
Z Peetą zostaję do wieczora . Rozmawiamy w salonie , czasem się śmiejemy ,
opowiadam mu czemu wybiegłam z domu , o koszmarze i znów przytula mnie do
siebie i mówi ,że zawsze mogę się do niego przytulić . .Od dziś mogę Peete
nazwać spokojnie przyjacielem po tym wszystkim co przeszliśmy . Noc szybko mija , miałam jakiś koszmar ale go
nie pamiętam . Szybko wstaję z łóżka ściągam wczorajsze rzeczy , ponieważ późno
wróciłam od chłopca z chlebem ,że nie chciałam obudzić duchów i od razu poszłam
spać . Biorę szybki , zimny prysznic by się obudzić i nucę przy tym piosenkę .
Opatulam się ręcznikiem i idę do pokoju by się ubrać . Widzę tam Śliską Sue
,która składa pościel na łóżku i moje rzeczy.
- Peeta był , na stole masz świeży chleb powiedział ,że
wpadnie potem , a przyszła przesyłka z Kapitolu . – Oznajmia i czuję okucie
bólu ,że to nie j otworzyłam mu drzwi i nie podziękowałam mu za wczoraj , ale
za to zobaczę się z nim później . Zainteresowała mnie najbardziej paczka z
Kapitolu .
- Co to za paczka ? – Pytam się gdy szukam w szafie jakiegoś
czystego ubrania. Sue patrzy się na mnie przez chwilę i kręci głową i wzdycha
zupełnie tak jak Finnick podczas Igrzysk.
- Chyba kartki , o których wspominałaś doktorowi . Hmmm..
chyba podziękuję Peecie za to ,że dzięki niemu odżyłaś . – Mówi i kieruje się
na dół . Ubrałam się i zmierzam po schodach na śniadanie . Tak to prawda
odżyłam dzięki niemu .
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieje ,że się wam podobało . Komentarze miło widziane :) . Następna notka już wkrótce !!
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieje ,że się wam podobało . Komentarze miło widziane :) . Następna notka już wkrótce !!
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz